Po nivowej majówce, Konrad pojechał nivą na resztę długiego weekendu na działkę, jednak niespodziewanie wrócił w sobotę, a nie w niedzielę . W związku z tym stwierdziliśmy z Boostem, że co to za niedziela, że się nivy nie utopi i wybraliśmy się w tereny na których odbywał się rajd Sajgon, w okolicach Radziejowic

Trochę okrężną droga dotarliśmy do celu, na początku trochę latania po górkach na rozgrzewkę, jadąc jedną z tych górek zauważyliśmy malutką podmokłą dróżkę. Wiele się nie zastawiając postanowiłem nią przejechać, Co okazało się sporym błędem i pierwszą wtopą tego popołudnia. Dając pierwsza lekcję jazdy w terenie – zawsze sprawdzaj głębokość ;)    Nie przejmując się specjalnie rozciągnęliśmy tirfora i przystąpiliśmy do wyciągania nivki. gdy wydawał się, że już odpowiednio ją wyciągnęliśmy, nastąpiła próba wyjechania, jednakże tu popełniłem kolejny, choć mniejszy błąd, otrzymując kolejną lekcje, nie cofać w błocie z otwartymi drzwiami :)

Dalej udaliśmy się do niecki ze sporym jeziorkiem po środku, po lekcji z przed kilku minut byliśmy nastawieni dosyć sceptycznie, jednakże pojawili się państwo w Patrolu, którzy przez owe bajorko przejechali, zachęcając nas następnie do  tegoż samego, oferując w razie czego pomoc, z takiej okazji aż żal było nie skorzystać, wiec bajorko zaliczyliśmy, nawet wielokrotnie ;)

Kolejnym naszym celem były bagna, tam skrupulatnie zbadaliśmy głębokość i w zasadzie obyło by się bez większych problemów, gdyby to nie jedna z prób boosta pokonywania wcześniej wytyczonej przez nas trasy, gdzie to trochę za ostro najechał do rozjeżdżanego już wcześniej przez nas bajorka, co poskutkowało zalaniem silnika i tymczasowym zgonem nivki w bajorze.

Przystąpiliśmy więc do wyciągania, co nie było takie proste gdyż samochód stal w wodzie po progi, a my nie posiadaliśmy woderów,ale jakoś się udało, wyciągnąć kawałek, potem nivka już podeschła i odpaliła.

korzystając z rozłącznego już tirfora, postanowiliśmy zaatakować jeszcze jeden rów, który to po wstępnym badaniu kijkiem wydał się głęboki ale cóż, w końcu co to za niedziele bez wtopy. No i cóż rów okazał się za głęboki, efekt nivka znów zalana, tym razem również w środku.  Co poskutkowało stratą jednego z wydań roadbooka BF goodrich, który nie przetrzymał zalania błotem :)

Po wyciągnięciu i wysuszeniu zrobiło się już dosyć późno, wiec zakończyliśmy ów niedzielny wypad. W drodze powrotnej zachylimy o myjnię bezdotykową w grodzisku mazowieckim, gdzie to ponieśliśmy drugą stratę z owego wyjazdu –  odpadł klosik kierunkowskazu prawego bocznego.

Elevation Profile

Dziś odbyliśmy pierwsza dłuższa trasę Nivką, celem sprawdzenia czy wszystko działa jak trzeba ;)

Naszym celem była trasa nr 7 z książki Trasy off-roadowe dla początkujących BF-goodrich. Ze względu na tytuł książki, oraz stopień trudności trasy (1 w trzy stopniowej skali), nie spodziewaliśmy się zbyt ciężkiej trasy i tak też było.

Trasa rozpoczynała się w okolicach Zakroczymia, tam tez się udaliśmy, skrótem przez puszczę Kampinowską, a później ustawiając w auto mapie, typ trasy terenowa, fragment ten okazał się najtrudniejszym terenem, tego dnia. Dosadnie można go opisać słowami ‘załadowana osobówką mógł by przytrzeć’ .

Sama trasa z książki wiodła głownie drogami szutrowymi, jednakże  Jak stwierdziliśmy z boostem lepszym określeniem była by trasa WRC, a nie off-road.

Kolejnym Celem wyprawy, było nauczenie się korzystania z roadbook’a, z tej strony można by powiedzieć, że pełen sukces, gdyby nie błędy w samym roadbook pod koniec trasy ;)

Jeżdżąc po lesie zgodnie z roadbookiem,  spotkaliśmy pewną, zagubioną parę w skodzie oktavii poszukującej miejscowości Tomaszewo, Ponieważ Pani była nie brzydka ;) i ewidentnie zdenerwowana na Pana, to wraz z Konradem rzuciliśmy się do pomocy, na początku udostępniając mapę, a następnie zaoferowaliśmy, że ich doprowadzimy na miejsce, co też uczyniliśmy, zbaczając z trasy.Traf chciał jednak, że siedząc wtedy z tyłu, wysiadłem od strony kierowcy, przypadkowo uruchamiając mechanizm otwierania siedzenia ‘z pamięcią’ . Mechanizm ten, jak się okazało nie jest do końca sprawy, i dalsza trasę pokonywaliśmy z siedzeniem w którym nie działała regulacja przod-tył ;)

 Po zakończeniu trasy planowaliśmy posilić sie przy grillu, jednak deszcz pokrzyżował nam plany i wylądowaliśmy w pizzerii hit w nowym dworze, swoją droga nie najgorszej.

 W drodze powrotnej, przekonałem się że hamowanie w deszczu na oponach typu M/T samochodem bez ABS’u wymaga skupienia ;)

Pod sam koniec naszej wyprawy, już prawie w Warszawie (Tarchomin), postanowiliśmy skorzystać z nowego mostu, jednak, ze względu na starą wersję mapy w nawigacji, musieliśmy jechać trochę ‘na czuja’ i zrobimy parę nadmiarowych kilometrów.  Poniżej zdjęcia oraz zapis śladu większości naszej dzisiejszej trasy

Elevation Profile

W oczekiwaniu na części wybraliśmy się dzisiaj z Konradem na shopping. Po wycieczce do Leroy’a celem zakupu materiału i kleju do podsufitki, zaczęliśmy działania. Jako materiał tłumiący przykleiliśmy na blachę gąbkę, którą miałem na strychu (nie chłonie wilgoci nie sypie się nie odkształca). Tutaj drobna rada używajcie kleju w spray, mocny idealnie się nakłada. Wprost na gąbkę przykleiliśmy naszą tkaninę (coś ala. welur, tylko dużo lżejsze, cieńsze, no i… tańsze ;) ). Pomalowaliśmy również plastik od szyberdachu, który niestety uległ uszkodzeniu podczas zimowania jak i daszki przeciwsłoneczne. Jak się całość prezentuje sami oceńcie. Jak na materiał, którym dysponowaliśmy (chodzi głownie o nie równej grubości gąbkę) jest ok.

Jedną z ostatnich bolączek naszej Nivki są luzy w układzie kierowniczym. Od dawna planowaliśmy  z nimi zawalczyć, więc zamówiliśmy parę dni temu przekładnię kierowniczą, piękną oryginalna ruską o wspaniałe woni gównolitu ahh :) Dnia dzisiejszego przystąpiliśmy dzielnie do wymiany owej przekładni wraz z Konradem, łatwo nie było bez użycia narzędzi ciężkich i nietypowych, oraz modyfikacji ściągacza sworzni się nie obyło, ale udało się. Teraz nasza Niva niema luzów w kierownicy, zaraz, zaraz, ale przecież napisałem, w temacie że prawie brak, no cóż lewe koło owych luzów niema, natomiast prawe to już zupełnie inna bajka. Jaka jest tego przyczyna, każdy bardziej zaznajomiony z układem kierowniczym AVTO WAZ 2121 aka. Niva wie, czyli… tak dokładnie wina leży po stronie wspornika układu kierowniczego na łożyskach, który to został zamówiony w naszym ulubionym sklepie którego więcej reklamować nie będę, bo już wystarczająco o nim było ;) , a Pan Jacek jeśli to czyta to niech zgłosi się do nas z rabatem, to porozmawiamy o lepszej reklamie :) .

Dnia dzisiejszego poczyniłem pierwszą poważna wkleję. Z początku trasa wydawała wydawała się być przejezdna wręcz łatwa, jednak na jednej z bagno-błoto kałuż wpadłem w głębokie koleiny dzięki naszemu jakże precyzyjnemu układowi kierowniczemu. Niestety nie pomogło nawet zapięcie blokady między osiowej, Niva utknęła wisząc na przednim moście.Zawiodła również ręczna wyciągarka, nieuywana dotychczas, okazała sie być popsuta. Naszczęście na pomoc pośpieszył dzielny misiek, który bądź co bądź na skutek błędu kierowcy też się zakopał, ale na szczęście udało sie nam go wyciagnać, a później z jego pomocą Niviastę.

Po przeanalizowaniu doszedłem do wniosku, że sytuacja była by do uratowania gdyby (jedno z poniższych):

-były większe opony, które mamy w planach zakupić

-na tylnym moście byłby zamontowany samoblok, to niestety nie bedzie miało zapewne miejsca z uwagi na koszt owego mechanizmu który oscyluje w okół tysiąca złotych polskich

-dało by się podnieść Nivkę za zderzak hiliftem (który ciagle jeździ w bagażniku), zderzaki również mamy w planach wzmocnić

PS. Zdjęcia nie oddają trudności terenu :) , zwróćcie uwagę na wysokość wody na kijku i porównanie z wysokością mostu na ostatnim zdjęciu

Przez ostatnie kilka dni wymontowaliśmy z Konradem wnętrze, i wyłożyliśmy Niviastę wykładziną (taką jak używa się do produkcji dywaników samochodowych, gruba podbita porządnie gumą), dodatkowo wygłuszyliśmy nienasiąkliwą pianką tunel środkowy. Rezultaty zaskakujące, podczas jazdy można normalnie rozmawiać :) . Po zakończeniu prac nad wnętrzem wybraliśmy się w teren, aby przetestować nasz pojazd.

Podczas objazdu wykryliśmy kilka usterek, mianowicie:

-nie działają spryskiwacze przedniej szyby, co było szczególnie uciążliwe w nocy

-nadal występuje przeciek z nagrzewnicy, jednak po wymacaniu nie cieknie z zaworu jak wcześniej

-na dużym wyboju zaniemogły światła długie, zapewne jest to związane z chwilowym brakiem masy

-nasze opony AT są do tzw. dojpy w terenie, nawet lekkie błoto jest im straszne

Są również plusy:

-halogeny robią dobra robotę, tak jak było zaplanowane długie na środek i przeciwmgłowe na boki

-przeguby są w dobrym stanie, dźwięki, które z siebie wydawały podczas jazd po zakupie były najwyraźniej spowodowane tylko bardzo złym stanem sworzni, przez co wielokliny wypadały z gniazd

PS. Zdjęcia wnętrza w późniejszym terminie, za bardzo pochłonęły nas prace :)

Słowem wstępu śpieszę z tłumaczeniem, czemu nie było przez  tak długi okres żadnego wpisu. Otóż pod koniec lata byliśmy już po prostu zmęczeni pracami i nie mieliśmy sił na wpisy, natomiast przez całą zimę Nivka stała sobie spokojnie w cieplutkim garażu :) . Stan w jakim odstawiliśmy ja na zimowanie był następujący, wyregulowany był gaźnik oraz instalacja gazowa, zamontowana była również świeżo zrobiona skrzynia rozdzielcza (wymieniliśmy wszystkie łożyska i ponownie jeden z simeringów), jednak nie zdążyliśmy przykręcić wału tylnego i wypoziomować owej skrzyni przed mrozami. Wnętrze było złożone, aby tylko dało się nią jako tako jeździć (brak wykładziny, deska rozdzielcza przyłapana na paru śrubach i konsola środkowa na tyrtytkach.

Wraz z nastaniem wiosny, zajęliśmy się najbardziej pilnymi sprawami tj poziomowanie skrzyni i montaż wału, oraz dodatkowo wymieniliśmy simering wału w moście tylnm, który niestety mimo iż był nowy nadal ciekł (achhh ten gównolit ;) ).

Jak donosi Konrad, który to jechał Nivką od Rysia aka. Michała do mnie wibracje kabiny jak na standardy Nivowe ustały. Przestało również ciec z most. Mamy wiec aktualnie jeżdżącą w pełni sprawną Nivkę i pozostały nam sprawy bardziej kosmetyczne i wszelkiego rodzaju modyfikacje.

 

 

Dziś odebraliśmy Nivkę od Wikinga, kierowanie nią przypadło mi. Odpaliła bez problemu, jadę i już od początku dziwiło mnie że za dobrze jedzie… Szybki postój w metalowo technicznym po blachowkręty :) , a potem na BP po pb. 1, 2, 3 wkręca się na obroty elegancko.

Dojeżdżamy, pytam Rysia ile jechałem: 80km/h :) innymi słowy Niva żyje i jeździ jak należy!!! A jeszcze innymi Panowie z wikinga wyregulowali nam w gratisie zapłon :) . Na stacji okazało sie również iż skutecznie naprawiliśmy wlew i teraz Nivkę tankuje się jak normalne auto.

Z dzisiejszych prac:

Naprawiliśmy zamek drzwi kierowcy – teraz już wszystkie zamykają się elegancko, trochę pracy przy tym było, tu rada bardzo ważny jest kąt położenia uchwytu zamka na słupku, mianowicie dół należy maksymalnie wysunąć, a górę przeciwnie. Na dodatek założyliśmy boczek drzwi i Nivka zaczyna wyglądać również w środku jak samochód.

Zamontowaliśmy linkę prędkościomierza i nawet działa !

Przymocowaliśmy tablicę rejestracyjną z przodu w ramce (ahh jest się czym pochwalić :) )

Założyliśmy jedno nadkole z tyłu, przy okazji okazało się , że ręczny brał nam tylko na jedno koło stąd był tak mocno naciągnięty. Przyczyna była prozaiczna linka spadła z zaczepu dźwigienki szczęk, naprawa dość czasochłonna, bo trzeba było rozkręcić na powrót naciąg ręcznego, ale tu też sukces.

Podczas jazdy testowej, zabrakło nam gazu, nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt że 1/4 zbiornika była nadal pełna wg wskaźnika. Odkryliśmy, że dzieje się tak na skutek złego  ustawienia butli, każdy wielozawór musi znajdować się pod określonym kątem względem podłogi.

PS. W drodze powrotnej Rysio pocisnął 90km/h na czwartym biegu :) .

Ze spraw bieżących nie cierpiących zwłoki zostały regulacja gaźnika(choć znów nie tak na już bo tylko za wysokie mamy niskie obroty), wymiana cieknącego simmera w skrzyni :/, montaż nadkoli i osłon silnika, zmiana położenia butli.

 

W zeszły czwartek znów podziałaliśmy z Rysiem przy Nivce, uporządkowaliśmy kable i złożyliśmy już praktycznie docelowo deskę rozdzielczą oraz osłonę plastikową zwaną tapicerką w nogach kierowcy ( po lekkich modyfikacjach, coby było miejsce na dołożone przekaźniki). Przy okazji testów przed zakończeniem elektryki sprawdziliśmy wszystkie układy w tym wycieraczki i spryskiwacze a propos tych ostatnich strzeżcie się bo ciśnienie mamy w nich takie ze na kilkanaście metrów dalej leją :)

Na koniec dnia odstawiliśmy niviastę na wcześniej umówioną wymianę uszczelek pod głowicą wraz z planowaniem, oraz uszczelki pokrywy zaworów i kolektorów i niezbędne regulacje do serwisu Wiking u którego wcześniej już robiliśmy geometrię zawieszenia. Podczas „przejażdżki” do warsztatu niewdzięcznica niestety nie sprawowała się najlepiej wciąż wymaga ona regulacji gaźnika, oraz doregulowania zapłonu.

Dzisiaj dostałem informację iż Nivka jest gotowa do odbioru. Jak się dowiedziałem poprzedni właściciele nieźle pogotowali silniczek, czego skutkiem jest iż podczas planowania zdjęto… 0,35mm :D , dla nie wtajemniczonych średni wynik to 0,15mm. Na gazie pali spx a na benzynie Pan mechanior nie mógł odpalić bo hyh no co tu dużo mówić skończyła się :) . Tak więc jutro wybieram się po odbiór i zapewne tradycyjnie w czwartek będziemy z Rysiem działać.

Ze spraw bieżących nie cierpiących zwłoki zostały regulacje zapłonu i gaźnika, montaż linki prędkościomierza i wymiana cieknącego simmera w skrzyni :/, reszta to juz sprawy bardziej kosmetyczne lub dodatki/usprawnienia.

 

PS. Fotki dorzucimy w następnym poście bo nie zdążyliśmy zrobić, jak zwykle na ostatnią chwilę zdążyliśmy do warsztatu  ;)

Znów po długiej przerwie (brak czasu i niema co ukrywać lekkie zniechęcenie) powróciliśmy do prac pryz nivie.

Na początek wzięliśmy się za układ paliwowy. przyszła owa pompka oraz filtr paliwa. w następnej kolejności LPG, odpowiednią do tego pianką sprawdziliśmy szczelność, na szczęście obyło się ez niespodzianek i zasilanie gazowe zadziałało bez większych problemów.

następnie boost zajął się „produkcją” osłony na flaszę:

później zamontowaliśmy tylny wał i ruszyliśmy na przejażdżkę testową. Szybko odkryliśmy jednak że zarówno zapłon jak i gaźnik wymagają dalszej regulacji.

 

Następna strona ›